shit happens
Przerywnik: "Idealne urodziny" niedziela, 12.kwietnia.2009, 22:36Pewnego pięknego dnia dziewczyna o imieniu Nicole obchodziła 17 urodziny. Właśnie w tym dniu ktoś postanowił wyznać jej skrywaną od dłuższego czasu miłość. Niestety. Nie on jeden.
Godzina 12:00, pewien dom Wysoki, czarnowłosy chłopak ubrany w garnitur poprawiał fryzurę przed lustrem. Obok stał w wazonie piękny bukiet frezji oraz pudełko czekoladek. Był to nie kto inny jak Bill SuperPrzystojniakNumerJeden Kaulitz. Chciał on właśnie w tym dniu wyznać coś ukochanej przyjaciółce z dzieciństwa. Ten sam czas, inny pokój Również wysoki, lepiej zbudowany chłopak upychał stertę dredów w eleganckim kapeluszu. Stwierdziwszy, że wygląda jak łysa dupa pawiana mająca wodogłowie (lub jak ktoś woli – wododupie) zrezygnował z podjętych działań. Obok niego leżał w kartonie bukiet tulipanów oraz małe pudełeczko (w którym był żel intymny Durex, ale o wy o tym nie wiecie!) Chyba już się domyślacie, co chciał zrobić. I tak! Był to Tom PiesNaBabyNumerJeden Kaulitz. Ten sam czas, inny dom Też wysoki, brązowe włosy, mięśniak trzymał małe pudełeczko i wielki bukiet… stokrotek (bez komentarza). Drapał się on po głowie (nie pytajcie, w jaki sposób. Sama tego nie wiem) myśląc, co powie. W końcu machnął ręką i wyszedł. I był to Georg SuperEeeYyyTenNo Listing Godzina 12:30, dom Nicole Każdy z chłopaków wszedł innym wejściem. Każdy wszedł do tego samego pokoju w tym samym momencie innymi drzwiami. Na środku stała ona – piękna i smukła. Każdy rzucił się by ją pocałować. Zderzyli się głowami tuż za jej plecami. Spojrzeli na siebie zdezorientowani. Jednak, gdy Nicole zaczęła się odwracać natychmiast doszli do siebie. -Co wy tu robicie? – Zapytała zdziwiona. -Noo ten… - zaczął Georg – dziś są twoje urodziny -I dlatego muszę ci wyznać, że cię kocham! – Krzyknął Bill. Każdy z obecnych spojrzał na czerwieniącego się ze wstydu chłopaka. -Nie! To ja ją kocham – oburzył się Tom. -Ja też – mruknął pokornie Georg, jednak nikt nie zwrócił na niego uwagi. -Ona będzie moją dziewczyną! Już od dawna się we mnie podkochuje! – Krzyknął Bill łapiąc dziewczynę za rękę. -Właśnie, ze we mnie się podkochuje! – Odkrzyknął Tom łapiąc za drugą rękę Nicole. Kłócili się tak przez dobre pięć minut. Zdezorientowana Nicole stała tylko wodząc wzrokiem od jednego bliźniaka do drugiego. Georg stał z boku mrucząc pod nosem wyznania miłosne. Kłótnię przerwał dzwonek do drzwi. Nicole wyrwała się bliźniakom, którzy nie zważając na to dalej się kłócili. Otworzyła drzwi, w których stanął Gustav z wielkim bukietem róż. -Ty też?! – Jęknęła. -Tak – odpowiedział blondyn – WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO Z OKAZJI URODZIN!!! – Wykrzyknął radośnie. Oczy dziewczyny rozszerzyły się upodabniając się do dwóch talerzy. Z tyłu było widać kłócących się Kaulitzów i pochmurnego Georga. Po chwili Nicole uśmiechnęła się szeroko. -Kocham cię!!!!!!!! – Krzyknęła rzucając się na Gustava i całując go najgoręcej jak potrafiła. Bliźniacy zamarli patrząc się na parę z otwartymi ustami. Geo dalej trwał w swojej pozycji. Natomiast zaskoczony blondyn odwzajemnił pocałunek, ponieważ od dawna podkochiwał się w Nicole, ale był zbyt nieśmiały żeby to wyznać. -Idziemy na spacer? – Spytała Nicole blondyna, gdy już skończyli. -Tak – odpowiedział rozpromieniony Gustav. Oboje wyszli roztaczając aurę szczęścia. Pozostała trójka dalej stała bez ruchu. -No więc. – Zaczął Georg – uważam, że nie pozostaje nam teraz nic innego jak schlać się jak ostatnie menele, popłakać trochę i iść spać. -Dobrze mówi. Dać mu wódki – odparł Tom. -Ja pierdolę, ale się porobiło – powiedział Bill. I cała trójka poszła ramię w ramię do pobliskiego monopolowego po wódkę. Nicole i Gustav żyli długo i szczęśliwie. A nieszczęśni kochankowie zaczęli żyć długo i szczęśliwie po wyleczeniu gigantycznego kaca. Koniec :) Lena: Powrócimy z nową analizą już niebawem! :F Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
Komentarze (3), Dodaj
Obłęd, klejne drziw oraz brak klawisza alt niedziela, 26.października.2008, 17:47Powracamy! ;D Wiemy, że z niecierpliwością na to czekaliście. Wyglądaliście naszych zgniłych egzystencji od wieków! Więc oto jesteśmy!
Z tym czymś: http://paula-opowiadanie-love-th.mylog.pl/ Agness przeciagnela sie na swoim hotelowym lozku. Poranne slonce przebijalo sie przez niedosunieta do konca rolete. Lena: Lo jezu! Gdybyscie wiedzieli jak mocno ono sie przebijalooo! Madlen: oO Spojrzala na telefon lezacy na stoliku nocnym. Byla 10 rano. Miala 10 nieodebranych polaczen i 4 wiadomosci. Ups...Wiekszosc nieodebranych polaczen bylo od Vico, jej najlepszej przyjaciolki. Tylko jak miala je odebrac? O 3 w nocy? Nierealne. Madlen: Chociaż raz! Chociaż raz ałtoreczka ma racyję! Agness wtulila glowe w poduszke. Wiedziala doskonale, ze musi wstac, ale tak bardzo jej sie nie chcialo. Tak bardzo lubila spac i lenic sie. A pogoda byla idealna do dalszego lezenia w lozku. Przynajmniej w mniemaniu Agness. Lena: Po dLuZszym namySle stwierdzam, Ze Agness to porąbane imię... Nawet jak na NiemkE Madlen: Amen Niechetnie wygrzebala sie z poscieli i podreptala do lazienki. gdy 30 minut pozniej prostowala sobie wlosy, rozleglo sie pukanie do drzwi pokoju. -Kto tam? -To ja. -Aaa... Wejdz, tato. Do pokoju wszedl wysoki, szczuply brunet z brodka. Wlosy mial lekko poproszne siwizna a okulary dodawaly mu kilku lat. -Jestes gotowa? Madlen: Taaaaaak tatusiu! Od urodzenia! Weź mnie! TU I TERAZ! Lena: patrzy zdezorientowana na szczerzącą zęby Madlen * -No, wlasnie nie bardzo. Musz sie jeszcze ubrac. Lena: Została zMUSZona do ubrania się Madlen: To niesprawiedliwe T.T tatuś nie chce miĘ zgwałcić -To pospiesz sie, myszko. O 11 wyjezdzamy. Pocalowal ja w czolo i wyszedl. Madlen: Zimny drań! Lena: Zły dotyk? Mimo, ze Agness miala juz te 18 lat, ojciec wciaz Lena: Ją gwałcił! xD traktowal ja jakby byla jego malutka coreczka. Lubila to, bo wiedziala, ze jako jedynaczka zawsze wyprosi u ojca wszystko, zwlaszcza, ze nie cierpieli na brak pieniedzy. Ojciec byl managementem znanych europejskich zespolow mlodziezowych. Dlatego Agness czesto miala kontakt z muzykami a sama muzyke uwielbiala ponad wszystko. Madlen: Nie, ja się tego wcale nie spodziewałam! Kto tak mówi? Lena: Ałtoreczka Miala mocny glos i rece stworzone do gitary. Lena: Czekaj... To ona biła się tym głosem? Madlen: Najwyraźniej. A rąk używała zamiast strun ._. Od dziecka miala kontakt z muzyka i nie wyobrazala sobie zycia bez niej. Czesto komponowala i wtedy czula sie spelniona. Przynajmniej po czesci. Madlen: A kto ją spełniał? XD Lena: Mam rozumieć, że komponował to nowa nazwa konowała tak? Madlen: Coś w tym stylu ;) Obcowanie z gwiazdami mialo same dobre strony, tak uwazala Agness. Czesto wdawala sie w przelotne romanse z piosenkarzami, a do gitarzystow miala slabosc. Faceci tez nie potrafili jej sie oprzec. Lena: Oł je. Czyli romansik z myster Mopem mamy jak w banku Madlen: dłubiąc w nosie parska na monitor Mówiłam już, że to opowiadanie wcale nie jest przewidywalne? Agness stanela przed lustrem. Calkiem niezle, pomyslala. Madlen: Noooo, ja też mam ładne lustro ^^ Miala na sobie czarne obcisle rurki, czerwone buty na wysokim obcasie, do tego luzna bluzke, spadajaca jej z ramienia podpieta paskiem, czerwone dodatki i duza czarna torbe D&G. Znala swoja wartosc, wiedziala jak podkreslic swoje atuty, a ukryc niedoskonalosci. Tych drugich bylo zdecydowanie mniej. Do atutow nalezaly dlugie lsniace brazowe wlosy z grzywka, szczupla sylwetka, wciecie w talii i dlugie nogi. Mankamenty, czyli odstajace uszy i maly biust starala sie ukrywac. Jednak poruszala sie z prawdziwa gracja, lekko kolyszac ksztaltnymi biodrami i ladnym tylkiem wiedziala jak zwrocic na siebie uwage osobnikow plci przeciwnej. Czesto sie usmiechala ukazujac proste perelki, nad ktorymi pracowal przez 2 lata sztab najlepszych debtystow i ortodontow w Niemczech. Agness wiedziala, ze jest piekna i wykorzystywala to. Byla przy tym bardzo prozna. Tylko tym sie nie przejmowala, mimo, ze miala ta swiadomosc. Lena: Takie tam bla bla bla o tym jaką to boCHatereczka jest boską i niezależną osóbką. Madlen: Przynajmniej ma jakieś wady ;o a to jest niespotykane w dzisiejszych opowiadaniach Ostatnie spojrzenie, musniecie ust blyszczykiem i juz mogla isc. Mieli dzis jechac na spotkanie z swierzym rockowym zespolem Niemieckim. Agness nawet nie zapamietala dobrze ich nazwy. Bylo cos z hotele, tyle pamietala. Madlen: *krzyczy * Uoj dana dana, hotele mam ja! Lena: Milcz jak do mnie mówisz! ._. Podobno robi duzo szumu na europejskim rynku muzycznym i zdobywa coraz wiecej fanow. Agness nawet nie chcialo sie poszukac czegos na ich temat w Internecie. To pewnie klejna gwiazda jednago sezonu, nie wprowadzajaca nic konstruktywnego na Niemiecki rynek muzyczny. Gdy zamykala drziw pokoju, nie byla swiadoma tego, co sie mialo wydarzyc. Od tej chwili jej zycie mialo sie zmienic, a ona nic nie podejrzewala. Lena: Nie, wcale ^^ Madlen: Od tej chwili jej życie na zawsze zwiąże się z klejną gwiazdą jednago sezonu, która potrafi wychodzić przez drziw. W tym ta gwiazda i ałtoreczka będą najlepsi. Zdobędą tym samym cały świat i oddadzą go MNIE! Lena: *zamyka Madlen w pudełku na drugie śniadanie ozdobionym konikami pony * i jak się nie uspokoisz, to przeniosę cię do tego z lalkami Barbie! Madlen: NIEEEEEEEE!!! Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
Rtęciowe oczy patrzące obmacująco na szmaragdowe włosy niedziela, 28.października.2007, 00:23Aaa!
Lena: *skopiowała całą notkę i klika prawym przyciskiem myszki * Madlen: Ostre pazurki? Kocica jedna! Lena: Podrapie mnie podrapie! * wybiega z wrzaskiem * Madlen: No to zostałam sama ^^ Elektryczny zegarek leżący na nocnej szafce wskazywał 00.12. Mróz artystycznie przyozdobił szyby i ślicznie mienił się w świetle latarni. Kot o lśniącej, czarnej sierści spał spokojnie na brązowo-fioletowych poduszkach wyłożonych na dużym parapecie. Madlen: Ja pierdolę! Wszystko się kurwa mieni! O.o Oczoplons! Niebieskowłosa trzymała głowę na klatce piersiowej Białowłosego wsłuchując się jego oddech, który był spokojny i miarowy, co mogło oznacza, że Andreas smacznie śpi. Madlen: No to mogło czy oznaczało? *słychać dźwięk tłuczonego szkła * Lena: * odzywa się z bliżej nieokreślonego pomieszczenia * Gdy zbuuudzi nas dźwięk potłuczonego szkłaaaa Dziewczyna delikatnie się poruszyła przebudzając tym posunięciem blondyna. Madlen: Ona go posuwa! Ona go posuwa! ^^ -Co? Która godzina? – poderwał się gwałtownie, ale zaraz potem znów opadł na złożony koc służący za poduszkę. -Po północy. – mruknęła -O, to muszę się już zbierać. – podparł się na jednym łokciu. Drugą ręką przeczesał splątane włosy. Dziewczyna usiadła na łóżku i głośno ziewnęła, po czym czynność tą powtórzył Andreas. Oboje cicho zachichotali. Madlen: Więc ziewanie jest takie śmieszne? * patrzy w lustro i zaczyna ziewać * Dziwne. Na mnie to nie działa. (...) -Cholera. No tak. I co ja bez ciebie zrobię jak wyjdę w tą przeklętą trasę z tymi kretynami? Nie będziemy się widzieć przez półtora miesiąca. - skrzywiła się na samą myśl o obecności Toma i nieobecności Andiego. Madlen: -Ej Liluś! – chłopak przybliżył się do niej podnosząc jej podbródek tak by na niego spojrzała. Po czym wepchnął jej język do gardła i ją udusił Madlen: Marzenia ^^ -Nie będzie aż tak źle. To dla ciebie ogromna szansa do rozpromowania swojego zespołu, a przecież są telefony. – wymusił na sobie uśmiech. Madlen: Rozpromowania O.o Lena wraca i włącza Britney Spears Lena: Give me give me more! * wychodzi * Madlen: Zaś zjawa! O.o * wyłącza muzykę * Smuga ulicznego światła padała na jedną część jego twarzy. Madlen: I oślepiła Lilusię, bo przecież to światło się mieniło! Lena: *wchodzi * Oczoplons! *wychodzi * -Strasznie będę za tobą tęskniła. – westchnęła ciężko wtulając się w jego tors Chłopak objął ją ramieniem. Był najwspanialszym przyjacielem na świecie, zapewne każdy się z tym stwierdzeniem zgodzi. Chociaż mówią, że nie istnieje przyjaźń damsko – męska, która nie zakończy się zakochaniem choćby jednej ze stron. Czy w tym przypadku tak właśnie jest? Madlen: Do zakochania jeden krok... -Wiesz, co? Zadzwonię do mamy i powiem jej zostaje u ciebie. A szkołę raz sobie mogę odpuścić. – stwierdził z nutką rozbawienia. Madlen: Nutka nutka... A gdzie pięciolinia? Lena: * wchodzi * Z mamą Andiego? *wychodzi * Madlen: Jak jeszcze raz tu przyjdzie, to ją przykleję do krzesła wyrzutą gumą Orbit! -Z, czego się śmiejesz? – podniosła głowę patrząc wprost w jego stalowe tęczówki. Madlen: Stalowe oczy! O.o Ja też takie chcę! Lena: * wchodzi i siada na krześle obok Madlen * A może on ma rtęciowe tęczówki? Jest godzina 23:42 Zaczyna się okres kompletnej utraty zdrowych zmysłów... O ile jeszcze takowe istnieją... Andreas tak samo jak bliźniacy Kaulitz i Niebieskowłosa interesowali się muzyką i założyli swoje zespoły. Madlen: Te szwaby są wszędzie -.- Lena: * odpycha Madlen od klawiatury i zaczyna się histerycznie śmiać * Niebieskie włosy! Niebieskie włosy! Z tym, że Lili i chłopakom udało się wybić, a jemu i jego zespołowi założonego zaraz ze starszym bratem, już nie. Blondyn grał na perkusji a Sean na gitarze elektryczne, tak jak Lili. Nigdy nie myśleli o połączeniu sił i zaatakowaniu niemieckiego rynku muzycznego razem z Tokio Hotel czy Flaming Angel. Madlen: Oryginalnie. Zresztą jak zwykle Lena: * usiadła w kącie i kiwając się powtarza “Niebieskie włosy! Niebieskie włosy!” Andiemu nigdy nie zależało na sławie, chciał skończyć szkołę jak zwykły nastolatek, potem wybrać się na studia. Zero sławy, zero fanów i zero stresów czy nadmiernej dawki adrenaliny. Jego to nie kręciło, to zupełnie nie jego bajka. Tak mówił zawsze, ale czy tak było naprawdę? W głębi duszy każdy pragnie zabłysnąć. Wybić się. Madlen: Podobno to narrator trzecioosobowy jest wszystkowiedzący... Lena: * nie wie czy śmiać się czy płakać -A, bo zespół już praktycznie nie istnieje. Odeszli, Fred i Aron, więc zostałem tylko ja i Sean. He, he a w takim składzie, kariery międzynarodowej nie da się zrobić. – zaśmiał się Andy. He, he zaśmiały się Lena i Madlen Madlen: A przy takim debiliźmie opowiadania nie da się pisać ^^ Lili na chwilę się zamyśliła wpatrując się nieobecnym acz skupionym spojrzeniem na swoją gitarę stojącą w półmroku, w kącie pokoju. Madlen: Nieobecna acz skupiona – też taka chcę być! Lena: W kącie w kącie! * cieszy się * (...) Leżał w ciemnym pokoju na swoim wygodnym łóżku. Nie mógł zasnąć. Madlen: No skoro nie mógł, to łóżko nie było wygodne Lena: Może pod kołdrą leżała jakaś fanka? W głowie układał misterny plan przekabacenia Lili na swoją stronę i odegrania się na kochanym braciszku. Nie da się wykiwać i narobić sobie kłopotów. O nie! On będzie sprytniejszy. Na jego twarz ledwo widocznej w mroku panującym w pokoju wypłynął chytry uśmieszek. Lena: MWAHAHAHAHAHAH! Madlen: Jezu, jaka złowieszczość O.o *** Dzwonek do drzwi ponownie zabrzmiał w domu państwa Terk. Ostatnio byli to sami nieproszeni goście, których Lili najchętniej zdmuchnęłaby się z powierzchni ziemi. Marzenia. Madlen: Bo jak dmuchnę, bo jak chuchnę... Lena: To cię wydmucham! ^^ -Kurwa mać! – zaklęła pod nosem młoda, Niebieskowłosa dziewczyna – Chyba muszę zatrudnić jakąś pokojówkę do otwierania tych pieprzonych drzwi! Bo ile można latać w tą i z powrotem! – krzyknęła poirytowana. Przesadzała? Jak zawsze. Madlen: Powiem szczerze, skończyła mi się wena na komentarze... Lena: Niebieskie włosy... O.o *zaczyna się ślinić * Ja chcę mieć fioletowe! Złapała za klamkę i energicznie otworzyła duże mahoniowe drzwi. Jej oczom ukazała się nonszalancko oparty o ścianę domu, Czarnowłosy. Szelmowski uśmiech goszczący na jego twarzy był niezmiernie kuszący. Reszta twarzy była ukryta pod daszkiem czapki i dużymi markowymi okularami, które w dość ostentacyjny sposób zdjął ukazując swoje niebezpiecznie świecące się oczy okalane czarnym cieniem. Madlen: Ukazała się nonszalancko oparty, Czarnowłosy. Od kiedy przymiotniki pisze się z dużej litery i to w środku zdania? O.o Lena: On jest kobietą! Wiedziałam! -Czemu zawdzięczam tą jakże miłą wizytę? – zironizowała opierając rękę na framudze tak by chłopak nie mógł wejść. -Mam sprawę. Chodzi o trasę i… -zawahał się przez chwilkę – O coś jeszcze. – powiedział tajemniczo uśmiechając się przy tym naprawdę powalając, co na Lili zrobiło niemałe wrażenie. Madlen: Powalił ją na ziemie po czym ona z wrażenia oddała mu się Lena: Wszedł w nią! Bill. O nim jakoś nigdy specjalnie nie myślała jak o swoim ewentualnym chłopaku, aczkolwiek miał w sobie to coś, co ją pociągało. Był taki... tajemniczy i niedostępny, dumny i wyniosły. Lubiła takich, ale nie jego. On był denerwującym wyjątkiem od reguły. Lena: Lubiła takich jak on, ale go nie lubiła. Madlen: Szybka zmiana zdania -Będziemy tak stać w drzwiach? -A tak! – opowiedziała arogancko unosząc wysoko brodę i śmiało spoglądając mu w oczy. Madlen: Masz coś do mnie?! Masz?! To w ryj! Lena: Czesio chce sikuuu! -Nie no spoko. Ja się nie przeziębię, ale żebyś ty nie pod ziębiła tego, co tam masz pod tą mini. Bo to podobno bywa bolesne- uśmiechnął się złośliwie dokładnie lustrując jej nogi. Madlen: Pod ziębiła? A co to ziębił? Lena: Będzie buba! ^^ -O Boże! – westchnęła ciężko unosząc wzrok do góry i wbijając go w niebo. Madlen: Skoro ona jest upadłym aniołem to przecież Bóg ją opuścił prawda? Lena: Tak tak ^^Ale cicho! Wola aUtoreczki-rzecz święta! Wpuściła go do środka. -Och, kochanie. Nie przesadzaj. Żeby od razu Boże. – zaśmiał się szyderczo zdejmując swoja skórzaną, czarną kurtkę. Madlen: Yyy.. Eee... Dziewczyna nie wiele uwagi zwracając na jego, jakże inteligentny dowcip odwróciła się na pięcie i weszła do dużego, przestronnego pokoju. Chłopak przez chwilę mógł bezkarnie wpatrywać się w jej, jak na jego gust trochę przychudzone acz ponętne ciało. Lena: Zaś obmacywał ją wzrokiem! Madlen: Ręczące oczy! ^^ Lili zawsze była w jego guście, gdyby tylko nie ten okropny charakter, którego nie mógł znieść. Madlen: A próbował urodzić? Ona miała całkiem podobny gust do niego. Jednym słowem, według niego pasowaliby do siebie jak ulał. Kompletnie nie rozumiał jak Tom mógł zdradzić Lili z Ginger. To mu się po prostu nie mieściło w głowie. Lena: * patrząc na znalezione zdjęcie Billa * No rzeczywiście. Bańkę ma za małą. Nie zmieściłby całej trójki -Dobra, nie będę owijał w bawełnę. – wkroczył pewnym krokiem do pomieszczenia, w którym stała dziewczyna - Chodzi o Toma. On strasznie żałuje, że cię zdradził. – kłamał jak z nut. Madlen: I znowu te nuty! A pięciolinii dalej nie ma ;( Lena: Aczkolwiek gdzieś zaś musi być! -Taaa? A to ciekawe! Jakże mi go szkoda. – zironizowała składając przy tym usta w dzióbek. -No właśnie, on chciałby to wszystko naprawić, ale ja wiem, że ty tego nie chcesz. Ja na twoim miejscu odegrałbym się na nim. I… ja mogę Ci w tym pomóc. – powiedziała pewnie chcąc zamaskować strach i niepewność, które siedziały w nim od poprzedniej nocy. Obawiał się, że misterny plan może się nie udać. Dziewczyna spojrzała na niego podejrzliwie. -A, co masz na myśli? -Zrobimy z niego pośmiewisko na ECHO. Co ty na to? Szmaragdowłosa zmrużyła oczy z zaciekawieniem spoglądając na chłopaka. Chciała wyczytać z jego twarzy czy on, aby nie chce z niej zażartować. -Powiedz, co knujesz? – zapytała prosto z mostu patrząc na jego zagadkowy wyraz twarzy. -Nic, zupełnie nic. – wyszczerzył swoje białe zęby w nieszczerym półuśmieszku. Lena: A ja umiem zrobić ćwierćuśmieszek! :D Madlen: Prosto z mostu to ja się zaraz rzucę... Lena: * patrzy na słowo "Szmaragdowowłosa * To już nie niebiesko? -Taa. – westchnęła – A ja jestem dziewicą. – zironizowała wymijając go. Podeszła do szklanego stolika, na którym znajdowała się szklanka z bursztynowym, mocno pachnącym trunkiem. Wzięła naczynie do ręki i jednym haustem wypiła całą jego zwartość. -Tak od rana zaczynasz? – znowu na jego twarzy pojawił się ten denerwujący, pokpiwający uśmiech. -To na poprawienie głosu. – uśmiechnęła się równie nieszczerze, co chłopak – Dobra, chyba nie przyszedłeś gadać tu o tym jak rozgrzewam gardło. Grajmy w otwarte karty, bo to ja jestem potrzebna tobie, a nie odwrotnie. Przybliżyła się do niego na niebezpieczną odległość. Oblizała resztki whisky z ust, co Billa przyprawiło o przyjemny dreszcz na plecach. Byli siebie warci. Oboje byli przebiegli, sprytni, mściwi i umieli przewidzieć ruch przeciwnika. Tylko jeden dobry Bóg wie, dlaczego tej dwójki nie połączyło nic więcej oprócz wzajemnej niechęci przeplatanej z nieodkrytą jeszcze namiętnością. Lena: To nie fair! Ona wyprzedziła fakty! Madlen: Przecież we wszystkich opowiadaniach bohaterka musi zaliczyć obu Kaulitzów -.- Pewny i aż natarczywy wzrok dziewczyny złamał go wreszcie. -Dobra, powiedzmy, że mam z nim na pieńku i chce się odegrać! Pasi?! – spytał złośliwie wbijając podirytować wzrok w Lili. Madlen: Ja lubić budyń! Ja go jeść! Lena: Złośliwość, ironia, irytacja... Ileż negatywnych uczuć! Zaś oni się nienawidzą! Madlen: Ach! Jak mi przykro ^^ Lena: Zaś kolejna ironia! Czy ty mnie nienawidzisz? Madlen: ... Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
2007 luty (3) marzec (1) kwiecień (3) maj (1) czerwiec (1) sierpien (1) wrzesień (1) październik (1) 2008 październik (1) 2009 kwiecień (1) |